Pesto mojej mamy i to, które odkryłam później
To nie była żadna obsesja, ale moja mama pochodzi z Genui, więc od czasu do czasu przygotowywała makaron z pesto.
Oczywiście pesto robiła sama.
Szła na targ, kupowała tyle pęczków świeżej bazylii, że podczas spaceru prawie nie było widać drogi przed sobą. Do tego dochodziły orzeszki piniowe, dobry olej, pecorino romano i wszystko, co potrzebne, żeby przygotować prawdziwe pesto.
Problem polegał na tym, że oprócz wielu godzin pracy, które moja mama chętnie poświęcała na jego przygotowanie, było jeszcze jedno: jeśli dorastasz z takim smakiem, pesto z supermarketu już nigdy nie będzie smakować tak samo.
Wiem, jesteśmy trochę rozpieszczeni.
Kiedy zacząłem szukać pesto, które mógłbym wprowadzić do mojego sklepu, nie chciałem po prostu znaleźć dobrego produktu.
Szukałem właśnie tego smaku: aromatu bazylii, równowagi składników, delikatności orzeszków piniowych. Tego uczucia, że coś zostało przygotowane z troską.
Przeczytałem wiele etykiet produktów (których nawet nie nazywam pesto, z szacunku do prawdziwego pesto) i już po samych składnikach wiedziałem, że tego smaku tam nie znajdę. I właśnie dlatego nawet nie otworzyłem tych słoików.
Ale później znalazłem kilka firm, które naprawdę robią to dobrze. Spróbowałem.
W tym słoiku był ten smak domu. Kiedy nałożyłem na widelec porcję makaronu ociekającą pesto i spróbowałem, poczułem ten smak, którego szukałem.
Tak właśnie wybrałem moje pesto.
Tylko że szukając tego jednego — Pesto Genovese — odkryłem po drodze coś jeszcze. Znalazłem inne bardzo ciekawe wersje, tak interesujące, że zacząłem się zastanawiać, dlaczego moja mama nigdy nie przygotowywała pesto rosso, pesto z szałwii albo pesto pistacjowego.
Już mówiłem, że jestem rozpieszczony?
Tak, odkryłem, że świat pesto jest dużo większy.
W końcu słowo „pesto” pochodzi od włoskiego „pestare”, czyli rozgniatać, ucierać składniki aż powstanie kremowa konsystencja. Mogłem więc sam się domyślić, że możliwości jest więcej.
Ale powiem wam jedno: odkrywanie tego poprzez pierwszy kęs linguine z pesto pistacjowym, penne z pesto rosso albo rigatoni z pesto z szałwii jest zdecydowanie przyjemniejsze niż samo poznanie znaczenia słowa „pesto”.
Jest szósta wieczorem i prawie czas zacząć przygotowywać coś na kolację.
Zazwyczaj nie mam większego problemu z wyborem tego, co ugotować, ale teraz mam pewien kłopot: które pesto wybrać?
Znalezienie tego właściwego nie jest problemem.
Problemem jest zrezygnowanie z pozostałych.
Pesto Genovese
To, które przypomina mi dom: zapach bazylii, Ligurię i smaki, z którymi dorastałem.
Pesto Rosso
Odkrycie, którego się nie spodziewałem: intensywne, pełne smaku i idealne, kiedy masz ochotę na coś innego niż zwykle.
Pesto Pistacjowe
Kiedy jeden składnik zmienia wszystko: kremowe, delikatne i z wyjątkowym akcentem, który czyni je niepowtarzalnym.
Pesto z Szałwii
Inne niż klasyczne pesto, ale zaskakująco włoskie: bardziej elegancki i wyjątkowy smak.
-
-
- Marcellino -